Wojciech Urbanek jest redaktorem naczelnym Świata Telekomunikacji
09 sie · So 2008
Nokia rules
Według Gartnera w bieżącym roku globalna sprzedaż telefonów komórkowych wzrośnie o 11 procent. Firma badawcza skorygowała swoją wcześniej prognozę, która zapowiadała 16 procentowy wzrost. Ta wiadomość może trochę zmartwić niektórych producentów, choć wątpię, aby w tym gronie znalazła się Nokia. Finowie ze spokojem i konsekwencją realizują swoją strategię, zgodnie z zasadą "tisze budiesz, dalsze jediesz". To zdecydowanie różni ich od robiącej wokół siebie wrzawę ekipy Jobsa. Już za kilkanaście dni dojdzie do starcia Nokii z iPhonem na naszym rodzimym podwórku. Jestem niezmiernie ciekaw, kto w Polsce pierwszy rzuci się na telefony z nadgryzionym jabłuszkiem. Wiele wskazuje na to, że po kultowe urządzenie sięgną młodzi, prężni menedżerowie. Ale przecież iPhone może być również całkiem fajnym dodatkiem do złotego łańcucha i dresu z logo Nike. Jak na razie rodzimi operatorzy dawkują emocje, co kilka dni wypuszczając informacje o dacie rozpoczęcia sprzedaży, zapisach, cenach. Nie przypominam sobie, żeby w przypadku innych telefonów stosowano podobne zabiegi. A tymczasem Nokia coraz mocniej naciska na pedał gazu i odjeżdża konkurentom. W drugim kwartale bieżącego roku Finowie sprzedali 122 miliony słuchawek, o 22 procent więcej aniżeli w analogicznym okresie roku ubiegłego, do firmy należy już 40 procent rynku telefonów komórkowych. Drugi w tym zestawieniu Samsung wypada na tle lidera dość blado ze swoim 15 procentowym udziałem. Dużym echem w telekomunikacyjnym światku odbiła się informacja o obniżce cen niektórych telefonów Nokii - 5310 oraz 5610 XpressMusic oraz N81 z 8GB pamięci. Natychmiast pojawiły się dwie teorie, próbujące wyjaśnić poczynania lidera. Osoby nieprzychylne Finom przyczyn takiego stanu rzeczy upatrują w tym, że telefony multimedialne Nokii sromotnie przegrywają konkurencję z walkmanami Sony Ericssona i telefonami Samsungami. Inni dodają, że to strach przed rywalami. I to nie tylko przed iPhonem, ale także nowym dzieckiem Samsunga - Omnią. Poza tym już wkrótce nastąpi mocne uderzenie ze strony SE, jakim będzie premiera urządzenia XPERIA X1. Z kolei zwolennicy fińskiego producenta przekonują, że Nokia z premedytacją zadaje cios SE i Motoroli, dwóm graczom borykającym się w ostatnim czasie ze sporymi kłopotami. Stąd obniżki dotyczą segmentu telefonów multimedialnych i muzycznych. Mnie bardziej przekonuje argumentacja tych drugich, bo to pies kręci ogonem, a nie odwrotnie. O tym, ze Finowie trzymają rękę na pulsie świadczy zakup akcji Symbian Limited. Producent oprócz tego, że zakupił Symbiana, gracza numer jeden na rynku otwartego oprogramowania dla telefonów, dodatkowo ogłosił powstanie Symbian Foundation,. W ramach fundacji Nokia wspólnie z AT&T, LG Electronics, Motorola, NTT DOCOMO, Samsung, Sony Ericsson, STMicroelectronics, Texas Instruments oraz Vodafone ma opracowywać oprogramowanie dla telefonów. Zdaniem niektórych analityków ten krok Nokii może wzmocnić pozycję firmy za oceanem, gdzie nie wiedzie się jej tak dobrze jak w na innych kontynentach. Fundacja to bezpośredni konkurent dla Androida, platformy stworzonej przez Google, a także dla programistów opracowujących software dla iPhone'a. Nawet jeśli misja Finów nie skończy się całkowitym powiedzeniem, to z może przeszkodzić rywalom w ekspansji na inne rynki, a zwłaszcza europejski. A wiadomo, że najlepszą obrona jest atak. O ile zdążyliśmy już poznać, i to w dwóch odsłonach dziecko inżynierów z Apple, o tyle o Androidzie wyłącznie się dyskutuje. Według ostatnich doniesień HTC Dream, pierwszy oficjalny telefon bazujący na tej platformie, ujrzy światło dzienne w czwartym kwartale bieżącego roku. Trzeba zatem jeszcze cierpliwie poczekać. Kolejnym graczem w towarzystwie jest LiMo Foundation, która tworzy mobilną platformę systemową LiMo opartą na Linuksie. W przeciwieństwie do Androida, LiMO ma się czym pochwalić, bowiem na tej platformie działają już 22 telefony (Motorola, Nec, Panasonic). Wprawdzie jak na razie zaawansowane telefony z systemem operacyjnym stanowią około 10 procent wszystkich sprzedawanych słuchawek, ale słupki szybko pną się do góry. Według Canalys Research w 2007 roku producenci sprzedali 118 milionów smartfonów, co oznaczało 56 procentowy wzrost. Palma pierwszeństwa należała do telefonów z Symbianem, które opanowały 65 procent rynku, a w takich regionach jak APAC i EMEA odpowiednio 85 i 80 procent. Dziś nikt chyba nie ma wątpliwości, że przyszłość telefonii należy do smartfonów, które będą powoli wypierały z rynku proste telefony. A tutaj znów najważniejsze karty rozdaje Nokia, która sprzedała ponad 60 milionów urządzeń w ubiegłym roku. Kto i kiedy powstrzyma rozpędzoną fińską lokomotywę.
Komentarze: