Analitycy dawno postawili krzyżyk na tradycyjnej telefonii. Pod koniec ubiegłego wieku pojawiały się prognozy, zapowiadające zmierzch klasycznych PBX-ów. Gdyby im wierzyć, to dziś jedynym miejscem dla popularnych centralek abonenckich byłoby muzeum techniki. Sukces VoIP odtrąbiono chyba za szybko. W Polsce technologia ta wciąż pozostaje w niszy. Owszem docierają do nas marketingowe formułki : "sprzedaż szybko rośnie", "odnotowujemy wzrost zainteresowania", "kilkuset procentowy wzrost w skali roku", "rosnący popyt". Niestety nośnym zwrotom z reguły nie towarzyszą konkretne dane, trudno zatem brać tego typu wypowiedzi na serio. Ale nie powinniśmy wpadać w kompleksy i rozpaczać, że śmieje się z nas cała Europa. Aby poprawić nastrój wystarczy przyjrzeć się wynikom ostatniego raportu firmy Canalys Research dotyczącego sprzedaży systemów telekomunikacyjnych dla przedsiębiorstw w regionie EMEA (Europa, Afryka, Bliski Wschód). W 2007 roku co czwarty sprzedawany na rynku EMEA port był linią IP. Jak na razie z tego typu rozwiązań korzystają głównie duże firmy. Autorzy raportu przyznają, że ewolucja IP postępuje znacznie wolniej niż przewidywali analitycy. A jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest niewielki popyt na systemy IP PBX ze strony małych firm. Wynika to z ich wrażliwości cenowej, a także dodatkowych wydatków, jakie muszą ponieść w związku z wdrożeniem nowej technologii. W regionie EMEA palma pierwszeństwa przypadła Siemensowi i Alcatel Lucent. Jednak próżno byłoby szukać tych firm w pierwszej trójce producentów sprzedających najwięcej linii w Polsce. Nad Wisłą królują dwie rodzime marki Platan oraz Slican, a także Panasonic Polska. Okazuje się, że krajowi producenci potrafią konkurować z najlepszymi. Światowi giganci często z lekceważeniem spoglądają na mniejszych graczy, przepowiadając im rychły koniec. Szkoda tylko, że niektórzy zagraniczni vendorzy chowają głęboko w szufladach wyniki dotyczące sprzedaży na polskim rynku. Gwoli sprawiedliwości należy zaznaczyć, że tego typu praktyki są obce obu wymienionym wcześniej liderom rynku EMEA. W ubiegłym roku liczba sprzedanych w Polsce portów IP nie osiągnęła nawet 10 procent rynku. A firmy, mogące się pochwalić największą liczbą sprzedanych linii, zawdzięczają swoje pozycje tradycyjnym rozwiązaniom PBX. Dlaczego polskie firmy nie sięgają po IP PBX? Po pierwsze małych i średnich firm nie stać na zakup tego typu rozwiązań, co zresztą jest charakterystyczną cechą dla całego regionu EMEA.. Innym powodem jest racjonalne myślenie rodzimych przedsiębiorców. Jak bowiem w pełni wykorzystać zalety nowoczesnego IP PBX w krajowej infrastrukturze telekomunikacyjnej? To trochę tak jakby poruszać się Ferrari po naszych dziurawych drogach. Niestety brakuje nam nie tylko autostrad, ale również infostrad. Tymi pierwszymi interesuje się przynajmniej rząd, drugimi prawie nikt. Niewiele lepiej sytuacja przedstawia się wśród odbiorców domowych. Tutaj nie doczekaliśmy się spójnej, całościowej koncepcji badań rodzimego rynku VoIP. Trudno bowiem oceniać go na podstawie liczby pobrań komunikatora głosowego ze strony www. Dlatego jak na razie należy zaufać pracowniom badawczym takim jak TNS OBOP czy CBM Indicator. Kiedy obie firmy po raz pierwszy opublikowały wyniki badań, z których wynikało, że Polacy mają co najmniej mgliste pojęcie o VoIP, natychmiast odezwały się głosy, dezawuujące ich wartość. Oponenci zwracali uwagę na fakt, że Polacy mogą korzystać z VoIP, choć nie mają o tym zielonego pojęcia. CBM Indicator zdecydował więc zapytać wprost polskich internautów, czy korzystają z komunikatorów głosowych takich jak Skype czy Tlenofon. Okazało się, że 72 procent internautów nie korzysta z tej formy komunikacji. To wynik lepszy, aniżeli ten uzyskany przez TNS OBOP, gdzie tylko 6 procent respondentów ma świadomość czym jest VoIP i zdarzyło się im z niego korzystać. Niemniej wykorzystanie komunikatorów głosowych wypada dość blado w porównaniu z tekstowymi, których według danych CBM Indicator używa 55 procent internautów. Na rozkwit VoIP przyjdzie nam zatem jeszcze trochę poczekać i radzę nie pozbywać się zbyt szybko tradycyjnych centralek telefonicznych czy telefonów. Mogą się przydać.
Wojciech Urbanek jest redaktorem naczelnym Świata Telekomunikacji