Blog Wojciecha Urbanka

Wojciech Urbanek jest redaktorem naczelnym Świata Telekomunikacji
 
 

Metamorfoza


Blisko miesiąc temu pisałem o moich zmaganiach z operatorem telefonii komórkowej, który w żaden sposób nie potrafił lub nie chciał nagrodzić mojej lojalności. Handlowcy od niechcenia oferowali kiepskie telefony w atrakcyjnych cenach bądź dobre modele w cenach niewiele różniących się od tych oferowanych przez sklepy internetowe. Subtelna różnica polegała jedynie na tym, że ze sklepem nie musiałem podpisywać dwuletniej umowy. Nie lepiej było z taryfami. Najbardziej zdolni sprzedawcy potrafili zaproponować z uśmiechem na twarz warunki gorsze aniżeli otrzymałbym wchodząc z ulicy do salonu któregokolwiek z konkurentów.  Ale i tak nikt nie przebije młodej damy z salonu sprzedaży, która, kiedy zacząłem trochę wybrzydzać, zapytała czy chcę rozwiązać umowę na miejscu. To przelało czarę goryczy, postanowiłem przenieść numer do innego operatora. Tak też uczyniłem, ale zgodnie z regulaminem jeszcze przez 30 dni numer należał do mojego byłego usługodawcy. I nagle wszystko odmieniło się jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki. Pewnych siebie, uśmiechniętych luzaków zastąpili zatroskani odejściem klienta handlowcy. Otrzymałem SMS-y z prośbą o kontakt, a telemarketerzy kilkakrotnie przekonywali, że naprawdę warto zostać i jeszcze nic straconego, a złożony wniosek o przeniesienie numeru wcale nie oznacza naszego definitywnego rozstania. Dlaczego Pan rezygnuje z naszych usług, jesteśmy przecież  razem już od sześciu lat? Co się stało? Dlaczego nie podoba się Panu nasza oferta? To tylko niektóre z pytań zadawanych przez telemarketerów. Ale tym razem za w ślad za słowami poszły czyny. Handlowcy potrafili znaleźć całkiem przyzwoity telefon za 1PLN oraz bardzo korzystny abonament. Zatem nie warto biegać po salonach, najlepiej złożyć wniosek o przeniesienie numeru do innej sieci i czekać na rozwój wypadków. Poza tym jak wytłumaczyli mi bardziej wtajemniczeni, handlowiec w salonie nie ma żadnego interesu, aby zatrzymać klienta, on walczy o nowych. Od czarnej roboty są telemarketerzy. I trzeba przyznać, że wykonują ją całkiem nieźle. Ale nie zawsze można naprawić to co popsują ich koledzy w salonach.

 
 
 
 
Komentarze:

Wyślij komentarz:
  • Składnia HTML: Dopuszczone
 

« styczeń 2009
PnWtŚrCzPtSoN
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
 
       
Dziś

 
© admin