Blog Wojciecha Urbanka

Wojciech Urbanek jest redaktorem naczelnym Świata Telekomunikacji
 
 

Do diabła z takim klientem


- Jakie telefony najbardziej Pana interesują - zapytała  telemarketerka.  - Smartfony - odpowiedziałem.  - Niestety nie  mamy takich modeli -  usłyszałem w słuchawce. Moja dwuletnia umowa powoli się kończy, stąd operator przypomniał sobie o mojej skromnej osobie. Warto byłoby skorzystać z okazji.  Niemniej najpierw musiałem  wytłumaczyć Pani czym jest smartfon. Zrobiłem to na tyle skutecznie, że smartfony się znalazły. Wprawdzie oferta nie rzuciła mnie na kolana, ale coś dla siebie wybrałem. Przy okazji chciałbym zaznaczyć, że nie oczekiwałam od operatora telefonu wyłącznie za 1 PLN, o czym wspomniałem mojej rozmówczyni. Pani od smartfonów zadzwoniła zgodnie z umową na drugi dzień  - Czy wybrał Pan jakiś telefonik  dla siebie - zapytała. Podałem model z listy przedstawionej poprzedniego dnia przez telemarketerkę. - Przykro mi tego telefonu akurat nie mamy, a może Nokia E51 - odpowiedziała. To dobry telefon, aczkolwiek bardziej odpowiadałby mi aparat z większym wyświetlaczem, dlatego podziękowałem. W końcu udałem się do salonu firmowego operatora. Przedstawiłem swoje oczekiwania dotyczące telefonu, nie używając na wszelki wypadek nazwy smartfon. Po czym handlowiec przyniósł mi Nokię E51, Nokię N95 8GB, zresztą w wyjątkowo nieatrakcyjnej cenie,  i   jeden z modeli  Sony Ericssona, którego funkcjonalność nijak miała się do przedstawionych przeze mnie wymagań. Odszedłem z kwitkiem. Postanowiłem zatem odwiedzić konkurentów. I dwóch  operatorów mile mnie  zaskoczyło. Z jednej strony stosunkowo bogatą ofertą terminali, a z drugiej profesjonalizmem handlowców, którzy bez trudu potrafili zaoferować telefony spełniające moje oczekiwanie.  Przy okazji bliżej przyjrzałem się cenom osławionej Nokii E51 i poczułem się "nabity w butelkę". Mój operator zaoferował mi ten telefon za 99 PLN  w abonamencie firmowym. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że  jestem abonentem tej sieci już od sześciu lat, a na dodatek mam jeszcze drugi abonament. Byłaby to przyzwoita cena, ale jeśli porównać ją z ofertą innych operatorów, którzy oferują ten telefon dla nowych klientów w identycznej lub nawet niższej cenie, a na dodatek przy podobnym abonamencie, można poczuć dyskomfort. Niewiele  lepiej sytuacja przedstawiała się  w przypadku innych subsydiowanych smartfonów. Mój operator był gotów dopłacić do porządnego aparatu około 400 PLN, a dwaj jego konkurenci  dwa razy więcej. Z pewnością przeszedłbym obok tego obojętnie, gdyby nie puste marketingowe formułki typu "specjalna oferta dla stałych klientów". Usługodawca potraktował mnie niczym półgłówka, który nie jest w stanie sprawdzić cen w Internecie lub odnaleźć salonów sprzedaży konkurentów. Owszem klasyczna teoria marketingu skupiała się  na sztuce pozyskiwaniu nowych klientów. Ale już dość dawno udowodniono, że to tylko połowa sukcesu. Prawdziwą sztuką jest zatrzymać klientów, tym bardziej, że koszty pozyskania nowego, mogą być nawet pięciokrotnie wyższe od kosztów usatysfakcjonowania klienta już posiadanego. Z drugiej strony jestem w stanie  zrozumieć strategię operatora, lekceważącego swoich usługobiorców. Jeszcze do niedawna klienci właściwie nie za bardzo mieli gdzie odchodzić, a poza tym przez długi czas nie było możliwości przenoszenia numeru. Trójka graczy podzieliła między sobą równomiernie rynek, nie robiąc sobie krzywdy. Ale pojawienie się w ubiegłym roku nowego operatora przerwało sielankę. Niestety nie do wszystkich to chyba jeszcze dotarło. Warto się obudzić, bowiem nadchodzą następni.

 

 
 
 
 
 

« czerwiec 2008 »
PnWtŚrCzPtSoN
      
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
27
28
29
      
Dziś

 
© admin