Blog Beaty Tallar-Zakrzewskiej

Beata Tallar-Zakrzewska jest redaktor naczelną ITResellera
 
 

Przetargowa patologia


System zamówień publicznych jest nadal wielce nie doskonały, co wynika z niedoskonałości prawnych oraz braku doświadczenia w organizowaniu i realizacji zleceń zdobywanych tą droga. Organizatorzy przetargów nie rozmawiają z oferentami dotychczas efektywnymi i sprawdzonymi, nie dokonują weryfikacji umiejętności i doświadczenia firm, a przy tym, co jest szczególnie niepokojące, nie żądają kalkulacji kosztów realizowania usług, przyjmując w ciemno oferowane, rzekomo atrakcyjne stawki.
Nic więc dziwnego, że pierwsze skrzypce grają ?zaprzyjaźnione? firmy informatyczne, które ?przypadkiem? idealnie spełniają wymogi specyfikacji przetargowej i są poza konkurencją dla innych firm. W takich warunkach zmiana firm odbywa się w rytm kalendarza wyborczego, a swoje wieloletnie kontrakty tracą firmy sprawdzone i doświadczone. Realizacji zleceń podejmują się podmioty przypadkowe i najczęściej nieprzygotowane do efektywnego świadczenia trudnych usług informatycznych. To właśnie w tej sferze pozyskiwania zamówień widoczne jest jak na dłoni, że reklama nie zawsze idzie w parze z faktyczną jakością, że praktyka bezwzględnie weryfikuje slogany i szum reklamowy. Kłopoty zaczynają się dopiero później, kiedy nieprzygotowanej, ale za to taniej firmie stawia się wysokie wymagania i weryfikuje deklarowany w ofercie szum reklamowy. Wychodzi wówczas przysłowiowe szydło z wora i trzeba organizować kolejny, wcale przecież nie tani, przetarg albo podpisywać aneksy pozostające poza kontrolą. To tylko niektóre z niedoskonałości tego systemu. Na to nakłada się zjawisko, które choć jest powszechnie znane, to jednak wstydliwie skrywane. Chodzi o tzw. ustawione przetargi, a więc o korumpowanie członków komisji przetargowych oraz innych osób mających wpływ na ich wynik. I choć zazwyczaj nie mówi się o tym, to przecież nie znaczy to, że ten proceder nie jest uprawiany. Twierdzę, że to po prostu głupota i niewyobrażalny brak wyobraźni "liska chytruska", który zachwycony swoim sprytem nie wpadł na to, że ktoś może skojarzyć proste fakty.

Nie bez znaczenia są też elementy, które często umykają wszystkim, którzy krytycznie patrzą na zagadnienie przetargów w branży IT. Z jednej strony jest to zmieniające się jak w kalejdoskopie zapisy ustawy o przetargach publicznych, a także okołobiznesowe wartości, które powinny reprezentować firmy startujące w przetargach. W zbiurokratyzowanych krajach Unii rola zamówień publicznych będzie wzrastać, bowiem nawet przy uwzględnieniu błędów i słabości tego systemu pozostanie on nadal ważnym sposobem na pozyskiwanie dobrych kontraktów i rozwój komercyjnej działalności w zakresie informatyzacji naszego kraju. Rzecz jednak w tym, aby system ten ? zgodnie zresztą z założeniami ? preferował firmy rzeczywiście najlepsze i najbardziej efektywne w realizacji dostaw i usług informatycznych, a nie te o największej sile przebicia. Sile pozamerytorycznej.

 
 
 
 

Przekraczanie granic czy przegięcie


Może, w co setnym domu w Polsce jest panel LCD, a już zapowiedziano, że technologia ta pomału idzie do lamusa. Co ją zastąpi ? technologia OLED. Znikną klawiatury i myszki - zastąpią je bardziej intuicyjne technologie, takie jak dotyk czy rozpoznawanie mowy. Maili nie będziemy pisać, tylko dyktować, a komputer sam nasz głos zamieni w wersję graficzną. Komputery będą komunikowały się z ludźmi przez ogromne ekrany, nie tylko na monitorze, ale też na ścianach i w blatach biurek. Klienci, dzięki technologii trójwymiarowej, będą mogli wejść do sklepów i wydawać maszynom polecenia głosem, dotykiem, gestem. Jeszcze nie tak dawno format DVD zaczął wypierać z naszego życia odtwarzacze CD, a nawet kasety VHS, a teraz powoli zostaje zastępowany nowymi technologiami. HD-DVD oraz Blue-Ray wykorzystują ostatnią nowinkę ze świata napędów optycznych, czyli niebieski promień lasera.
- Jak się okazuje - cyfrowa era wymaga dużej wydajności i niezawodnej łączności w celu przenoszenia dużej ilości cyfrowych danych, które są obecnie częścią codziennego życia - powiedział Jeff Ravencraft, strateg technologiczny Intela i prezes Forum Implementatorów USB (USB-IF). Niewątpliwie zgadzam się z tym Panem ? jednak, czy pracując przy czterordzeniowej maszynie, niewykluczone, że już pod koniec 2008 r. ośmiordzeniowej ? jesteśmy w stanie zauważyć mijające sekundy przy przerzucaniu danych na przenośny dysk? Chyba nie, mimo, że cyfrowa era, w której żyjemy wymaga łączności o bardzo dużej wydajności i stabilności, do przesyłania olbrzymich cyfrowych porcji danych. Do tego dochodzi coraz krótszy odstęp czasu między nowymi standardami i życiem produktu, co powoduje, że producenci nie mają szans na uzyskanie zwrotu z inwestycji. Stosują więc metody wymuszania na kliencie wymianę sprzętu i systemów. A nieświadomy klient płaci za tzw. wyścig szczurów. Moim zdaniem rywalizacja jest ok, ale trzeba wiedzieć, gdzie jest granica. I być może za kilka lat polityk politykowi nie będzie mógł zarzucić wychowywania się na podwórku, bo podwórko przeniesie się do wirtualnej przestrzeni.

 
 
 
 
 

« styczeń 2009
PnWtŚrCzPtSoN
   
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
 
       
Dziś

 
© admin